Jak tak teraz myślę, byłem bardzo głupi. Zawsze gdy na niego spoglądałem wydawało mi się, że jest taki idealny. Blond lśniące włosy, bystre czekoladowe oczy i pięknie wyrzeźbione ciało, co mnie z resztą nie dziwiło - był w końcu gwiazdą drużyny sportowej naszego liceum i tak na dobrą sprawę całej szkoły. Każda dziewczyna pragnęła by skończyć zamknięta w jego objęciach, każdy chłopak marzył by móc spędzić z nim choć chwilę, by pogadać choćby o nadchodzącym sprawdzianie. Ja zaś chciałem czegoś więcej.
Może to kara za chciwość, a może za niegrzeczne myśli, kto wie? Jednak jakby nie patrzeć dostałem to czego chciałem.
Byliśmy sami zamknięci w składziku ze sprzętem sportowym. Keiichi nie miał większych problemów ze zdobyciem klucza - jako członek drużyny miał do niego stały dostęp, to też nam obydwu najbardziej pasowało właśnie to miejsce.
Siedziałem na niedużym stole w samych slipkach, patrząc z podziwem na piękne ciało, które jednym ruchem pozbyło się jasnej koszulki. Piękne mięśnie grały rytmicznie przy każdym poruszeniu, zaś wargi wykrzywione były w lekkim uśmiechu. Podszedł do mnie wolno, a aura jaką emanował biła taką dominacją, że aż gdzieś wewnątrz mnie pojawiło się zwątpienie. Nie trwało ono jednak długo, wystarczyło że chłopak ujmując moją twarz dłonie, pocałował mnie długo i namiętnie. A całować potrafił jak mało kto. Lizał i smoktał lubieżnie moje wargi, na co chętnie przystałem. Już po chwili poczułem jego język w sobie, jak bada każdy zakamarek od środka. Oczywiście nie pozostawałem dłużny i wkrótce nasze języki rozpoczęły skomplikowany taniec.
Oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy zabrakło nam tchu. Dyszeliśmy oboje, a Keiichi ku mojemu zdumieniu zaśmiał się. Spojrzałem na niego zdezorientowany, lecz ten tylko pokręcił głową. Kciukiem starł ślinę spływającą mi z kącika ust, po czym pocałował delikatnie moją bladą szyje. Odchyliłem głowę z rozkoszy, gdy przeszedł mnie elektryzujący dreszcz. Czułem jak jego kształtne wargi błądzą po mojej piersi, by spocząć zaraz na jednym z sutków. Popieściwszy go językiem, wbił w niego zęby na co jęknąłem cicho. Najwidoczniej spodobało mu się bo zaraz dobrał się do drugiego, liżąc go i ssąc. Zawierciłem się na stole, pocierając intensywnie nogami - byłem taki napalony...
Nie mogło to ujść uwadze blondyna, bo czym prędzej zdarł wręcz ze mnie błękitne slipki. Czułem się nieswojo, gdy po prostu tak stał i się gapił.
- Stanął ci, Seji - rzucił, podnosząc na mnie ciemne oczy.
- T-to zrób coś z tym - mruknąłem, cały zarumieniony odwracając wzrok.
- Ach tak? - szepnął z rozbawieniem, ukazując białe zęby w pięknym uśmiechu.
Zagryzłem dolną wargę, czując na penisie smukłe, chłodne palce. Zaraz począł poruszyć ręką w górę i w dół - najpierw wolno i spokojnie z czasem przyspieszając.
Próbowałem się powstrzymywać jednak moje jęki miast cichnąć, nasilały się z każdą sekundą. Lecz gdy jego ręka złapała mnie ciaśniej, a wargi znów spoczęły na jednym z sutków nie wytrzymałem.
- Aahh! - zawyłem, wbijając paznokcie w twardą powierzenię stołu.
Biała, maziowata ciecz zalała rękę chłopaka, na co ten zaprzestał pieszczot. Dyszałem ciężko przymrużywszy powieki, a ten patrząc mi prowokacyjnie w oczy, zlizał spermę z dłoni koniuszkiem języka.
- No i widzisz, Seji? - westchnął teatralnie, rozpinając klamrę czarnego paska - Doszedłeś, a ja? Ja jestem nadal nienasycony.
Patrzyłem chwilę na niego próbując odczytać jego niecne zamiary. W końcu jednak ześlizgnąłem się ze stołu, klękając przed nim ulegle. Zsunąłem z jego bioder ciemne bokserki, ale bardzo powoli, zachwycając się piękną literą "V" tuż poniżej brzucha.
Był duży i wilgotny, na co uśmiechnąłem się leciutko. Nie zwlekając ani chwili chwyciłem go ostrożnie w place, po czym musnąłem czubek wargami. Był tak przyjemnie ciepły... Wziąłem go w usta, delikatnie pieszcząc językiem jego nasadkę.
Keiichi westchnął cicho, co zachęciło mnie do dalszej pracy. Powoli brałem go coraz głębiej, aż niemal się zadławiłem. Cóż w końcu robił się co raz dłuższy...
Nie był to mój pierwszy raz z facetem, doświadczenie o ile można to tak nazwać, zbierałem już na początku liceum, tak więc widziałem co trzeba robić aby partner był zadowolony. Począłem wsuwać go i wysuwać, za każdym razem dokładnie ssąc go w całości, a gdy poczułem, że jeszcze chwila a dojdzie, leciutko nadgryzłem jego nasadkę.
Keiichi zajęczał cicho po raz pierwszy odkąd zaczęliśmy swoją dziwaczną zabawę, jednak zaskoczyło mnie co innego.
- Czemu masz taką zdziwioną minę? - spytał, uśmiechając się kpiąco - Myślałeś, że zrobienie mi loda wystarczy? Heh, aby mnie uszczęśliwić potrzeba czegoś więcej.
Gestem wskazał stół, na którym znów usiadłem. Zdecydowanym ruchem uniósł mi nogi do góry, przez co poleciałem do tylu straciwszy zupełnie równowagę. Szybko jednak doszedłem do siebie i podparłem się na zgiętych łokciach. Zadrżałem czując jak mokry czubek muska delikatnie moje wejście.
- Wsadź go - szepnąłem z niecierpliwością.
Ten jednak dalej wodził członkiem naokoło dziurki, drażniąc się ze mną wyraźnie.
- Poproś - mruknął z podłym uśmiechem.
- Proszę.
- Nie słyszę.
- Proszę! - warknąłem rozpaczliwie, czując jak coś wewnątrz mnie zaraz eksploduje.
- Głośniej! - zażądał, chłonąc obraz z satysfakcją.
- Błagam, włóż go! - krzyknąłem, po czym otworzyłem szeroko oczy, gdy wszedł we mnie cały bez ostrzeżenia.
Trwał tak we mnie chwilę, po czym wysunął go i na powrót włożył, jednak tym razem powoli. Jęknąłem przeciągle czując jak okrąg mięśni rozszerza się to kurczy, gdy członek raz po raz wchodził we mnie z siłą.
- T-tak... - jęknąłem, zarzucając Keiiemu ręce na szyję - Dobrze mi... Ach!
Chłopak jednak tylko się ożywił słysząc głos, którego za nic nie próbowałem tłumić. Złapał mnie mocniej za biodra, po czym wręcz przyciągnął do siebie, wkładając nabrzmiałego penisa najgłębiej jak się dało. Zajęczałem przeciągle, odchylając głowę w tył, a sperma trysnęła na nas obydwóch - doszliśmy w tym samym czasie.
Opadłem na stół wyczerpany, dysząc jak po przebiegnięciu maratonu. Zamknąłem oczy, po czym jedną ręka zakryłem obnażone przyrodzenie. Poczułem na sobie jego ciężar, jak wilgotny członek styka się z moim udem. Pocałował mnie - czuło i delikatnie, na co otworzyłem zaskoczony zielone oczyska.
- Jesteś uroczy, wiesz? - mruknął, uśmiechając się zadziornie.
Właśnie takiego go kochałem, heh.
Keiichi wyprostował się niczym sprężyna, ja zaś zeskoczyłem w pośpiechu z twardego stołu, słysząc dźwięk otwieranych drzwi.
Co prawda był to ostatni raz kiedy uprawiałem seks w szkole, mieliśmy potem na głowie sporo problemów, jednak... Mimo to cieszyłem się że stało się tak jak się stało. Ja przestałem dawać dupy komu popadnie, a Keiichi stał się dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
Następnego dnia też to zrobiliśmy, tym razem jednak u niego. Heh, myślę, że obje jesteśmy zakochani.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz